Pasja, dzięki której jestem kompletna

Pamiętam ten dzień doskonale. Było słoneczne majowe popołudnie, gdy wsiadałam do Polskiego Busa. Przejeżdżając ulicami Częstochowy zastanawiałam się jakby wyglądało moje życie, gdyby rodzice, znużeni moim nastoletnim buntem, odesłali mnie do cioci, u której właśnie byłam z wizytą. Do jakiej szkoły bym chodziła? Kogo bym poznała? Jak spędzałabym wolny czas? Czas… tak bardzo pragnęłam go cofnąć. Nie raz, nie dwa. Chęć powrotu do młodzieńczych lat wywołała nostalgię. Smutek. Żal. To się nigdy nie wydarzy. To co było już nie wróci. Nigdy nie przeżyje drugi raz najpiękniejszych, bo też pierwszych, chwil w moim życiu. I wtedy stało się coś dziwnego. W mojej głowie rozbłysła najjaśniejsza z jakichkolwiek myśl. Co jeśli to jest możliwe?

Stworzyłam nowy świat. Opowieść o nastolatce z nieco podobnymi problemami do moich. W drodze do Warszawy wymyśliłam postaci, ich imiona, charaktery oraz relacje między bohaterami. A także ułożyłam plan na trzy rozdziały oraz zakończenie mojej pierwszej powieści.

Tak odkopałam marzenie z dzieciństwa o pisaniu, tworzeniu. Byłam bardzo zaskoczona, że o tym zapomniałam i poczułam się jakby mnie ktoś obudził ze snu. Wreszcie do mnie dotarło to, co powinno być oczywiste, bo jako dziecko oprócz tego, że uwielbiałam czytać, pisałam dużo opowiadań, wierszy czy też bajek. Zostałam nawet wyróżniona w Wojewódzikim Konkursie Literackim. Tylko w jednym ponieważ nie wzięłam udziału w żadnym następnym. Powód? Zawiść podłych „koleżanek”, które po mojej „wygranej” i „wielkiej” nagrodzie (dostałam wtedy książkę) postanowiły mi pokazać jak kończą osoby, które wychylają się przed szereg. Dlatego porzuciłam pióro i ambicje z tym związane. Ale to doskonały materiał na inny post, który na pewno kiedyś się tu ukaże.

Wracając do przyjemniejszego tematu… W każdej sekundzie snułam o losach mojej pierwszej bohaterki i niedługo musiałam czekać na kolejne pomysły, które, jak złodzieje w natarciu, wkradały się do mojej głowy. Inspirowało mnie dosłownie wszystko nawet jazda metrem. A może aż? Uwierzcie mi kryje się w nim tyle historii, ile ludzi w nim podróżujących 😉

Miałam dużo czasu na myślenie ponieważ nie mogłam zabrać się za pisanie od razu. Pracowałam w agencji reklamowej od rana do wieczora, więc w tygodniu brakło mi czasu. Kończyłam jednocześnie studia dlatego i weekendy odpadały. Cierpliwie czekałam do zdania egzaminów, żeby przelać to, co zdążyłam wymyślić na papier.

Przyznam, że stresowałam się. Sama prze sobą. Obawiałam się, że napiszę parę zdań i utknę w martwym punkcie. Jednak tak się nie stało. Pisałam cały dzień. Stworzyłam pierwszy rozdział i… chciałam więcej. Nigdy wcześniej nie czułam takiej radości i spełnienia. Pasja. W końcu ją znalazłam. To było to, czego mi brakowało, wreszcie poczułam się kompletna. Pisanie, tworzenie innej, zupełnie nowej rzeczywistości i jej postaci, było jak tchnienie życia w moje obumarłe, od korporacyjnej niewoli, pozbawione słońca i świeżego powietrza ciało. Stało się lekarstwem i najlepszą odskocznią od pracy, w której się dusiłam.

27 thoughts on “Pasja, dzięki której jestem kompletna

  1. Fantaatycznie że walczysz o spełnienie swoich marzeń trzymam kciuki aby kolejna poweść już niebawem została wydana.

  2. Kocham czytać książki i od zawsze lubiłam pisać, ale nigdy jeszcze nie ukończyłam w 100% żadnego opowiadania. Pisanie potrafi uzależnić a jednocześnie relaksuje:)

  3. Bardzo inspirująca historia!! Sama myślałam nad napisaniem czegoś, może w końcu spróbuje? 😉

  4. pięknie napisane! 🙂 pasja to najpiękniejsza rzecz niematerialna jaką człowiek może mieć jeśli tylko oczywiście tego chce 🙂 cieszę się że Ty masz pasję i że daje Ci to szczęście 🙂 to najważniejsze 🙂 robić coś coś się kocha i co sprawia przyjemność <3

  5. Pasja, to taki motorek ktory daje nam siłę. Dzięki niej możemy czuć się wyjątkowo i spełniać się. Wiem co czujesz bo mialam podobnie w Studium gdy wychylilam się przed szereg, ale pomimo to nie zrezygnowałam ze swojej pasji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.